Regres i uwstecznienie! Jazda w korku to jakaś masakra! Tym bardziej jeśli jest to dopiero trzecia lekcja. Za dużo się dzieje w okół i nie mogę się skupić na innych rzeczach niż robienie wszystkiego, żeby zatrzymać się przed "tyłkiem" auta przede mną. Nie widzę: świateł, jak są pasy nie zastanawiam się czy mam miejsce, żeby ustawić się za pojazdami. Prawie cała godzinę zajęło mi opanowanie ...tja "opanowanie" sekwencji NOGA Z GAZU-SPRZEGŁO-LEKKO HAMUJ <=zatrzymywanie, i NOGA Z HAMULACA-PÓŁSPRZEGŁO-LECIUTKO GAZ<=toczymy się. Ze trzy razy mi zgasł, miałam lekkie problemy z najeżdżaniem na krawężnik, w całym tym zamieszaniu zmiany biegów bez podpowiedzi Jacka w ogóle nie wchodziły w grę. Przy okazji byliśmy świadkami jak piękne dwa auta się "stuknęły" przy zawracaniu na jednej z ulic. Najdziwniejsze, że "stuknięty" zwiał mimo, że ten co stuknął wysiadł??!! Podejrzewamy, że albo lewy wóz albo lewy kierowca;P . Dalej problem zakrętów, dalej problem dynamicznego włączania się do ruchu i zajmowania prawidłowego pasa, przy końcu jazdy lekki chaos się zrobił, bo się zgapiłam i chciałam dalej główną ulicą a powinnam na parking pod PKP i na szybkiego skręcałam ...bez prawego kierunkowskazu... Przy omijaniu tez mało dynamiki i znowu nie panuje nad kierownicą jak trzeba, za wolno na prawy pas wracam. Powinnam pamiętać, że jak wąska ulica to muszę zwolnic, żeby przepuścić tego z naprzeciwka. Zrobiliśmy tez parkowanie, spoko wjechałam, ale przy pierwszym w moim życiu wstecznym ( mimo, że widziałam w którą stronę kręcić) przy prostowaniu znowu za mocno skręciłam koła. Ogólnie tragedia, myslałam, że z każdą lekcją będzie lepiej a tu co lekcja widzę coraz więcej swoich braków. Zostały 33 lekcje, nie wiem, czy ja to wszystko opanuje....buuuu. Czwartek o 7:00 walczę od nowa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz