środa, 14 września 2011
7 - Siódma jazda
No tak, gorzej nie jest, ale lepiej też nie jest. Sprzęgło, sprzęgło i jeszcze raz sprzęgło przy startowaniu. Przy zmienianiu biegów w trakcie jazdy nie mam z tym problemów, ale jak chce zastartować od jedynki, to znowu zarzynane zwierze. Oczywiście dziś znów szczyt bezmyślności, na rondo chciałam wjechać bez zatrzymywania, zmienić pas ruchu bez sygnalizacji etc. etc. Końcowa konkluzja J., syndrom drewnianych nóg i kwadratowej kierownicy. Przy siódmej lekcji powinno być lepiej a tu wychodzi mi to coraz gorzej :(:( Bez sprzęgła nigdzie dalej nie ruszymy, dziś parkowanie i wyjazd z wykorzystaniem infrastruktury drogowej wyszedł fatalnie, albo w ogóle nie wyszedł. Nie wiem jak to się stało, ale miałam wrażenie , że poprzednie były wykonane lepiej. Pewnie Jacek robił wszystko wcześniej za mnie pozostawiając mi kręcenie( kwadratowe) kierownicy:( W sobotę znowu walczę. Trochę jestem przybita:( AAAAaa i przypomniało mi się, przy omijaniu jak mam np. na dłuższym odcinku auta, muszę zasygnalizować lewym kierunkowskazem, że omijam, potem wyłączyć i już przy ostatnim omijanym pojeździe włączyć prawy, że wracam na swój pas!, żeby ci za mną widzieli co i jak. Przy parkowaniu prostopadłym, przodem, skręcam na maxa jak widzę tyłek auta w połowie swojego.Przy zawracaniu z wykorzystaniem infrastruktury po lewej, kierunkowskaz (odpowiedni do kierunku) zbliżam się do OSI jezdni, patrze czy mam wolne, wjeżdżam (wszystko przy redukcji na jedynkę), potem wsteczny, ocena sytuacji, kierunkowskaz ZGODNY Z RUCHEM KRĘCENIA KIEROWNICY i POMAŁU cofam, prostuje koła i wioo. Jeden z moich błędów to właśnie , nadgorliwe operowanie gazem, za szybko, za szybko, ma być wolniej dokładniej, potem przyjdzie czas na szybko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz