niedziela, 18 września 2011
9 - dziewiąta godzina
Rozważnie nie chwaliłam dnia przed zachodem słońca.... Dziś moje kwiatki: próba wjechania na skrzyżowaniu pod prąd, ale na samym początku problem z zapaleniem auta. Jak się próbuje na jedynce BEZ SPRZĘGŁA to tak jest.... Zapominam redukować do dwójki na zakręcie, albo jak pamiętam to z opóźnieniem. Kiedy jadę na czwartym biegu znosi mnie na lewo, muszę pilnować się i trzymać środka swojego pasa ruchu.Przy zielonej strzałce na warunkowym, zatrzymuje się mimo, że stałam za autem które już pojechało i mimo że możliwość jazdy jest. Dalej pracować nad techniką pracy rąk na kierownicy, żeby nie było kwadratowej udojonej kozy. Nie panikować na rondach, bo wtedy zaczynają się problemy ze sprzęgłem. DOKŁADNIE I DO KOŃCA WCISKAĆ SPRZĘGŁO. No dobra in plus są reakcje na nieoczekiwane okoliczności na jezdni tj, np. dziś dwoje małych chłopców rozkosznie przejeżdżających na malutkich rowerkach przez Al. 1000 lecia ...poprawne hamowanie, bez szarpnięć i potem ruszenie, albo chłopcy na deskorolkach z których jeden przed maska się przejeżdżał, plus ominięcie zrobionego przez nich murku....no i pies, przy skręcie na jedno kierunkowej, który stał...i stał, a ja woniej i wolniej aż sobie poszedł uff. Poza tym pamiętać, że do prawego pasa mam dobijać jak zjeżdżam z ronda przy realu. Skupić się , żeby za wcześnie nie włączać kierunkowskazów ale i nie za późno, no i słyszeć jak mi tyka niewyłączony, żeby z nim nie jechać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz