Zimno, buro szaro...przynajmniej u mnie w pracy. Dziś walczę od 18:00, może nawet do 20:00 kto wie, kto wie... znów mały stresik jest. Ostatnio czytałam sobie to, wszystkie cztery części, żeby poukładać sobie w głowie moją współprace ze sprzęgłem..zobaczymy co dziś będzie z moim ZAPRZĘGIEM;)
I owszem była jedenasta i dwunasta godzina jazd. Lepiej z jazdą po mieście, lepiej gaz...chyba jednak ten kurs dużo pomógł. Niestety jak jedno lepiej to drugie gorzej. Plac manewrowy i rękaw. Wychodzi mi przodem bez problemu i do polowy tyłem. Jak zostaje mi na wstecznym po prostej przejechać śledząc środkowego pachołka to lipa jest. Nie bardzo widzę w ogóle tego pachołka, a jak widzę to problem z kierunkami i korektą toru jazdy. Owszem udaje mi się zatrzymać w kopercie ale wjeżdżam tam slalomem:(Pierwszy raz na placu sama siedziałam w aucie, myślałam że będę się stresować ale było lepiej niż z J.. Na mieście na rondzie szalona ciężarówka wymusiła pierwszeństwo...widziałam ją jak pędzi więc wcale jakoś śmiało tym rondem nie jechałam i okazało się, że dobrze bo ona nie robiąc sobie nic z przepisów przejechała a raczej przemknęła tuż przed naszymi nosami. Z uwag, ciągle pamiętać o redukcji biegu przy zakrętach i bardziej na spokojnie to robić, wtedy jest ok. Kontrolować jak wygląda skrzyżowanie, żeby po tym jak J. mówi to teraz w lewo nie pakować się w lewo przed skrzyżowaniem, widzieć zjazdy w prawo etc. etc. Lewy kierunkowskaz kiedy skręcam na rondzie w lewo albo zawracam, prawy zjazdowy jak zjeżdżam - bo czasami zapominam. Kontrolować, żeby za wcześnie kierunkowskazów nie włączać. Przy sygnalizatorze warunkowym zatrzymuje się nawet jak jestem 3, albo 4 pojazdem w kolejce - głupota ale cóż. Przy wyprzedzaniu kierunkowskaz jak zmieniam pas ruchu, wracam na pas ruchu jak w prawym lusterku widzę pojazd wyprzedzany, daje kierunkowskaz ze wracam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz