niedziela, 27 listopada 2011
40 - czterdziesta godzina jazdy
Właściwie to ponad czterdziesta. Wykupiłam sobie tak, żeby być na bieżąco przed kolejnym podejściem. Szału nie było - jak na te godzinę. Wytknął mi że wchodzę w zakręty na sprzęgle...to przez pana Starszego, bo mi kazał, wcześniej z J. starłam się trzymać nogę na podnóżku i zanim wejdę w zakręt przyhamować , tak powinnam robić. Raz ustawiłam się nie do końca na tym WŁAŚCIWYM pod egzamin pasie...potem musiałam zmienić...ale nie ma tego złego... bo zmiana pasa to też stres i strach dla mnie więc miałam okazję poćwiczyć łagodniejsze wjeżdżanie na sąsiedni pas. Jeszcze jednej rzeczy się przyczepił, że czasami jak skręcam w lewo do nie trzymam się prawej strony wystarczająco. No i rozglądać się muszę wyraźniej, bo tez mogą się przyczepić. Ogólnie podsumował. "no jeździsz, z obsługą nie jest źle, sama widzisz co źle robisz".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz