Ech...godzina to za mało, jeszcze jak ucina się kilkanaście minut...bo trzeba pogadać z kolegami.... Znowu ciemno jak nie powiem gdzie, czasu na parkowania nie było. Za to parę prób na palcu...i lipa, raz wychodzi raz nie wychodzi...nie wiem czy to dlatego, że było ciemno, czy z mojej wrodzonej ułomności w każdym bądź razie do kitu. Jak wjeżdżam na ronda to mam patrzeć w LEWO. Marnie to widzę... jestem zmęczona, boli mnie szyja i bark prawy...musiałam źle spać i do tego jeszcze nadwyrężyłam już bolące miejsce szukając przez prawe ramię pachołka na placu:(
Potrzebuje ćwiczyć parkowania i plac...zostało mi 5 jazd...trzy spotkania z J. i jedno wykupione z instruktorką. Przydałoby się jeszcze z kilka razy przejechać lewoskręty kiedy jest RUCH..bo póki co to prawie pusto i nie wiem jak zachowam się jak będzie kolejka do lewoskrętu przy krótkim sygnale świetlnym...bleah
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz