sobota, 12 listopada 2011

nieoczekiwania 32 godzina jazdy będeąca 36 poza kursowa;P

Dziś rano przeszperałam internet i zadzwoniłam do jednej ze szkół jazdy i umówiłam się na dodatkową godzinę. No w końcu przez ponad godzinę, posłużę się kolokwializmem nie było pierdzielenia  o dupie Marynie tylko konkretnie i na temat. Pan instruktor starszy, z bagażem doświadczeń, omawiał wszystko, zwracał mi uwagę, że ściąga mnie do osi jezdni za bardzo, że mam się trzymać prawej, śledzić krawężnik - J. nic mi nigdy o tym nie mówił. W końcu z ręcznego ruszaliśmy jak stałam przed znakiem ustąp pierwszeństwa tam gdzie z J. nigdy takiego pomysłu nie było. Pan w końcu pokazał mi jak ruszać z ręcznego poprawnie, powiedział że powinnam mieć już wciśnięty i cofnięty hamulec a nie jak J. mi mówił, że dopiero jak puszczam sprzęgło. Samo auto troszkę bardziej zdezelowane niż auto J. , inaczej sprzęgło brało, ale spokojnie dałam rade. Wyprzedzałam pierwszy raz samochód i pozwolił mi zawrócić po prawej stronie tak jak chciałam, wjeżdżając tyłem i wyjeżdżając przodem, czego J. nie pozwolił mi zrobić bo uznał że za bardzo kombinuję...a to przecież łatwiejsze i na logikę wprowadza niej zamieszania. Dlatego jak powiedziałam panu, że chce to zrobić po swojemu i że będę robić to pierwszy raz  to mnie pochwalił i powiedział że właśnie tak należy zawracać po prawej. Równoległe mi pokazał na inny sposób. Tak jak prosiłam jeździliśmy  wszystkie nadarzające się lewoskręty. Nawet mi Pan na rysunku pokazał jak mam się ustawiać przy lewo skrętach. Generalnie w końcu do mnie instruktor mówił o jeździe, tłumaczył. Ostatecznie  umówiłam się z nim na kolejne dwie jazdy w ostatni weekend przed egzaminem, Powiedział, że wcale źle nie jeżdżę, a te parę niedociągnięć da się skorygować szybko.

Niestety ze skodą już tak nie poszło dobrze...pusty parking i nerwowy "małż". Jak mam samochody to wiem jak mam parkować, jak nie mam nic tylko jakiś daszek na wózki to w ogóle nie wiem co on do mnie mówi. W komentarzu dostałam opinie  z przeświadczeniem, że  nie zdam na pewno:( Tylko, ani lusterek nie mogłam sobie ustawić bo to nie mój samochód, (osoba której jest auto nie powinna się dowiedzieć o naszych poczynaniach) ani nie mogłam wyluzowana być bo mnie "małż"zachowaniem poirytowanym stresował:(


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz