wtorek, 4 października 2011

:(:(:(

Jutro jeżdżę od 18:00 do 20:00. W międzyczasie jedną godzinę mi odwołał, a pozostałe dwie okazało się , że  niby ja miałam źle zapisane i tez poszły w cholerę. Takim sposobem minie tydzień jak nie jeździłam. Jest masa podstawowych błędów które popełniam, a na które J. nie zwraca  uwagi, nie poprawia mnie. Niestety błędy te wpływają na jakość mojej jazdy, a w szczególności manewrów. Pierwszy podstawowy to kręcenie kierownicą. Dopiero na YouTube obejrzałam filmiki jak powinnam to robić żeby poczuć sterowność auta, do czego jaki sposób, co ułatwia etc. J. coś bąknął na pierwszej lekcji a potem o dojeniu kozy a jak sama mowie ze doje to mi nie koryguje, nie mówi jak powinnam to robić.Ogólnie mam takie wrażenie, że rutyna bierze górę, nastawienie się na ilość godzin (czyli kasy) kosztem jakości. Jeśli jadę w ciemną noc, z górki, na jakimś nieoświetlonym wygwizdowie, żeby dojechać do parkingu który co prawda pominęłam nie  stosując się do jego prośby  o skręt w prawo na rondzie (byłam beznadziejnie rozkojarzona, moja wina, wcześniej już o tym pisałam) ale, jadę  z górki po ciemku i automatycznie zdroworozsądkowo nogę mam na HAMULCU bo, po pierwsze nie znam drogi i jest ciemno, po drugie jadę z górki, a on do mnie NOGA Z GAZU! :( No to jak się w ogóle nie obserwuje co robi kursant tylko gada wystudiowane formułki to jest szansa na postępy naprawdę!. No i teraz niby teoretycznie wiem co z ta kierownicą tylko nie mam kiedy tego poćwiczyć, jak zacznę kombinować na jeździe znów usłyszę , że inni  na tej godzinie to już  jeździli bez problemu i że w ogóle jest źle. No i co robić?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz