Od dziś, zaczynam powtarzać testy. Jeśli zdam chociaż je, będę mieć odroczenie na pół roku bo tyle są ważne. Wczoraj kiedy jeździliśmy widziałam, mnóstwo jazd egzaminacyjnych, zestresowałam się na całego. Porównując to co ja umiem, a właściwie czego nie umiem, z tym jak np. jedna egzaminacyjna "L" parkowała (dynamicznie, elegancko, szybko i sprawnie) to mi się jakoś mało prawdopodobne wydaje, że będę w stanie do 35 godziny się tak nauczyć i jeździć na tyle sprawnie żeby zdać:( Mam doła:(
Plac wychodzi lepiej, tzn, ściąga mnie do lewej ale robię rękaw z odwróconą głową a to u mnie sukces. Nie najeżdżam na linie, mieszczę się w kopercie ale stoję blisko lewej krawędzi. Poza tym wychodzi mi to jak jadę sama w aucie bez J.
Jak jedno lepiej to drugie gorzej, dynamika włączania się do ruchu marniutka, czaje się jak "czajnik" zamiast porostu włączać się do ruchu. Poza tym nie wiem czy to wina tego, że jeżdżę jak jest ciemno, ale jakoś nie czuję się pewnie na skrzyżowaniach, nie bardzo z tymi pasami "jarze"...mam się trzymać zawsze prawego, czyli drugiego od prawej bo prawy to bus pas ale w niektórych miejscach nie ma wyznaczonego bus pasa i tam tez mam na drugi od prawej...W nocy nie bardzo widać jak się nie zna trasy powierzchni wyłączonych, np. pod miejsca parkingowe i tez już jadę zestrachana, że może zaraz być i że się właduję. Zmiana pasa ruchu, tez muszę dynamiczniej. Skrzyżowania, zawracanie, lewoskręty, no jadę, ale niepewnie i wkurza mnie to.W niektórych miejscach w których jestem pierwszy raz daję sobie radę a w niektórych zupełnie nie wiem jak jechać. Nie jest dobrze. Jedyny plus to, że jak wjechaliśmy w jakąś osiedlówkę , pod górkę ruszałam z ręcznego bez problemu.
Około 24 października mogę już iść do WORDu i ustalać termin egzaminu teoretycznego albo obu...straszne to trochę bo nie czuję się w ogóle na tę praktykę....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz