O 7:00 startuję. Musze przypomnieć J., że nie hamowaliśmy do wyznaczonego miejsca. Dalej bym przemaglować skrzyżowania, lewoskręty i wszelkie możliwe zawracania ale zobaczymy co J. zadecyduje. Dziś mam dostać wypełnioną kartę i jak tylko wyciągnę swoje "papiery" ze szkoły jazdy, mogę umawiać się na egzamin...wrrrr
Na zdjęciu na dowód, że dziś pustki straszne były, miejsce skąd wyjeżdżam. Zazwyczaj, pełno aut i permanentny ruch na jezdni.
Mały ruch, więc tragedii nie było, wpadek też nie. Parę momentów bardziej nerwowych ale ogólnie ok. Pamiętać, do zawracania na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym jadę na lewy skrajny pas, na tym samym skrzyżowaniu jak chcę skręcić w lewo do drugi od lewej (o ile są do lewo skrętu dwa). Bardziej skupiać się przy prawidłowym ustawianiu auta po lewoskręcie, np. kiedy staję przed pasami i przepuszczam pieszych...szerszym łukiem , żeby nie stać skosem tylko w pasie ruchu. Przy lewoskrętach przykręcać i ustawiać się odważniej tak żeby przepościć tych z przodu..ogólnie to jest moja pięta achillesowa. W nowych sytuacjach nie panikować. Spokój, opanowanie, rozsądek. Aaaa hamowanie do wyznaczonego miejsca ...banał, nie wiem czego ja się w tym doszukiwałam i co sobie wyobrażałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz