sobota, 22 października 2011

25 - dwudziesta piata godzina jazdy

O 7:00 startuje, znów miałam noc przemyśleń. Od czwartej nie spałam więc powtarzałam w głowie parkowania i zawracania...co z tego przeniosę dziś na jazdę...zobaczymy.

Zdecydowanie lepiej niż wczoraj. Nie znaczy to  jednak, że bardzo dobrze. Większość czasu poświęciliśmy na manewry, najlepiej mi idzie prostopadle tyłem ech...wywrotowiec jakiś jestem. Nie mogę się certolić z kierownicą  kiedy robię zawracania, muszę porostu szybko nią kręcić i nie "drobić" tylko konkretnie to robić. Dziś starałam się redukować  biegi na zakrętach i nawet mi się to udawało. Większych wpadek nie było, tylko przy ćwiczeniu ruszania pod górkę z ręcznego, wariacyjne mi to wychodziło. Sprzęgło, sprzęgło, sprzęgło.
Wracałam do domu z innym kursantem, który ma egzamin w ten wtorek...powiem szczerze, że momentami miałam wrażenie że ja jeżdżę płynniej.... zdecydowanie mniej szarpie przy zmianach biegów z dwa na wyżej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz