Pierwszy weekend kiedy nie jeździłam...aż mi dziwnie...wsiadłabym i bryknęła gdzieś :D Ciągle pertraktuje z małżem o kupno samochodu, ale jakoś to ciężko idzie. On jak już to chciałby corse...ja nie koniecznie.Pod uwagę biorę poniższe:
Chevrolet Aveo, mnie się podoba, ale niestety tylko mnie. Mały zgrabny skrzynia biegów bez wstecznego na wcisk, jest ok. Skoro Nauki Jazdy nim jeżdżą nie może być awaryjny, no i chyba tani w eksploatacji, może też w naprawie...tak sobie myślę.
Opel Corsa C, no ostatecznie, małe miejskie auto. Już kiedyś małż miał Corsę więc wie co i jak. Nie awaryjny, tanie części, auto używane przez Nauki Jazdy. Skrzynia biegów na wcisk niestety, ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia. Jeśli już to w grę wchodzi tylko trzydniówka, pięciodrzwiowe wyglądają fatalnie...
Citroen C3. Tak wiem, francuz, na polskich drogach to nie jest dobry pomysł, ale co ja mogę na to poradzić, że mi się podoba... Nawet te elektroniczne zegary są do przełknięcia, chociaż myślę, że akurat to auto pozostanie tylko w sferze marzeń...
Ford Fiesta, to auto wchodzi w grę bo akurat oboje mamy pozytywne wrażenie, ja oczywiście bardziej te laicko wizualne, małż bardziej techniczno użytkowe...zobaczymy. Trzydrzwiowy wygląda troszkę lepiej....


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz