wtorek, 30 kwietnia 2013

7 tydzien gdzieś na początku

Jestem przybita, rozżalona, zmęczona nudnościami ale przede wszystkim niekompetentnością i obojętnością lekarzy. Wczoraj miałam omówioną wizytę u ginekologa, przed przyjęciem miałam tylko zadzwonić, ginekolog przyjmowała do 16:00 Pasowało mi bo  nie musiałam brać wolnego z pracy. Po telefonie okazało się, że  jest wyjątkowa sytuacja i pani gin. będzie od rana do 12:00. Ech że tez nie olałam sprawy i nie odpuściłam sobie...człowiek jest głupi, bo nie wie, bo się martwi i ciągle zapomina że należy mieć OGRANICZONE zaufanie do lekarzy. Zerwałam się z pracy i pobiegłam, przekonana , że już założą mi kartę ciąży, że skierują na badania, że może powtórzymy IgMy. Niestety już na dzień dobry pani pielęgniarka była chamska. Na moje pytanie czy mogę wejść do rejestracji usłyszałam oschłe "NIE". W ogóle w gabinecie odniosłam wrażenie jakby pani doktor wcale nie chciała, żebym była jej pacjentką (po co jakaś taka problemowa). A ja już weszłam to zaczęło się, badanie ginekologiczne..Mój Boże jakbym wiedziała , że mam prawo odmówić...wygmerała mnie tak, że pojawił się służ zabarwiony krwią. I po co to...po to żeby stwierdzić to co już wiemy, że jest ciążą i to  taka którą już w usg można wykryć. Na koniec pani gin. lakonicznie stwierdziła , że to na tyle, i widzimy się za dwa tygodnie..o ile się nic nie stanie (powiedziała to jakby z nadzieją w głosie). Ja po badaniu oczywiście z bólem brzucha i strachem w oczach wróciłam do pracy. Potem  widziałam delikatny śluz zabawiony odrobinka krwi..nawet nie plamienie..łudziłam się ze to po badaniu. Przed ciążą miewałam po badaniach obfitsze krwawienia.
Noc godzina 1:00 budzi mnie paląca potrzeba zrobienia siusiu..idę..nagle uświadamiam sobie , że nie czuje bólu piersi...I zaczyna się myślenie, co się dzieje, brzuch dalej pobolewa....nie mogę usnąć, siadam do komputera, grzebię w sieci... Pierwsze objawy poronienia...jakaś dziewczyna pisze, że właśnie nagle przestała mieć jakiekolwiek objawy... Staram się wsłuchać w swój organizm. Piersi nie bolą nie ma się co oszukiwać ...mdłości...jakieś inne... Tysiąc myśli, oczywiście najczarniejszych....dlaczego, czy to już koniec i że nie mam siły na kolejne starania...
Ranek...budzę się z okropnymi mdłościami, takimi jakich chyba dotąd nie miałam, już myslałam, że nie obejdzie się bez wymiotów...zwlekam się z łózka, na wpół zgięta myję, ubieram i wlekę do pracy...

Nie wiem co myśleć. Nie ufać lekarzom, mogla mnie uświadomić , że badania  ginekologiczne  przed 8 tygodniem jest niebezpieczne...ale przecież jej nie zależało, lepiej jakbym już do niej nie przyszła:(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz