Określenie Stan Błogosławiony...nie może być chyba bardziej mylne...w
przypadku moim, po trzydziestce i w kontekście samopoczucia... Mam
wrażenie ze w brzuchu mam piłkę, ciągle coś mnie kłuje, boli, szczypie,
ciągnie... do tego nagminnie chce mi się spać, a z ułożeniem do snu
są problemy bo mi się źle leży, bo mnie ciągnie, szczypie kłuje... Mimo
wszytko najgorsze jest to wzdęcie...ech. Trzeba było zachodzić w ciąże
jak się miało 20 lat.
Szczęście w nieszczęściu, 3 cykl stań i.....tydzień temu tżta
zsypało...podejrzenie różyczki, a dwa dni po tym mnie wychodzi
pozytywny test ciążowy. Pięknie, prawie jak strzał w totolotka, gorzej
być nie mogło. No i nerwówka bo niby byłam szczepiona, ale 20 lat
temu... Lekarz na fundusz miał to w czterech literach i nie dał mi
skierowania na badanie przeciwciał...no bo jak on funduszowi wytłumaczy
zlecenie taaakiego drogiego badania...Ręce opadają. Służba
zdrowia....przypomina mi się rysunek satyryczny Sawki: dwie babcie
siedzą na ławce i jedna mówi do drugiej: " Ja nie choruję, nie stać
mnie". W końcowym efekcie sama zrobiłam badanie, niby przeciwciała są,
ale żeby mieć pewność wydaje mi się, że za 2 tyg trzeba będzie
powtórzyć. A. zestresowany też zrobił, badanie ( IgM), wyszło
niejednoznaczne, wiec czekamy dziś na wynik powtórnego, a ja lecę do
innego gina.
Póki co muszę wysiedzieć w pracy...a balon rośnie i napiera, uwiera, w brzuchu wierci i kłuje...Stan Błogosławiony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz