Dziś odebrałam wyniki bety... 1 437,00 mlU/ml , norma dla 5 tygodnia wynosi 217 - 7 138 mlU/ml ...hmmm sporo. Nic nie myślę nic, nie myślę...
Byłam tez w poradni chorób zakaźnych z wynikiem przeciwciał przeciwko rubelli wstrętnej... pani doktor nie była miła ...albo przynajmniej starała się, insynuując , że nie rozumiem co do mnie mówi ( z drugiej strony dobijające jest przekonanie lekarzy , że pacjent musi wszystko wiedzieć, a w konsekwencji tego , niestety osoba zainteresowana, czyli ja -pacjent, jeśli chce być wyleczona MUSI doczytać, doszkolić się i orientować w temacie, bo lekarze traktują nas pacjentów jak kolejny numerek statystyczny, nie zawracając sobie głowy naszym dobrem nic a nic ponad to, na ile wypada...a czasami nawet mniej:( ...) Pani doktor więc fukała na mnie, ale weszłam jej w słowo, że rozumiem co oznaczają wyniki, ale nie jestem tu z własnego widzi mi się tylko ze skierowaniem od pani ginekolog, która miała wątpliwości. To wyciszyło "bestję", zabrała się za skrobanie notatki na odwrocie skierowania, na koniec informując w mniej lub bardziej kulturalny sposób co myśli o kierującej pani ginekolog, a na moje pytanie czy w takim razie jest jakieś ryzyko, powiedziała, że jestem odporna i nie mam się czym martwić...Hmmm czemu mnie to nie uspokoiło... I tak zrobię powtórne badanie za około 2 tyg.
Co do objawów, siedzę w pracy do 19:00...znów z rozpierającą piłką w brzuchu, nudności brak, zachcianek brak, śledzia dalej za żadne skarby do ust nie wezmę...
PS. Powtórne badanie A. wykazało świeżą infekcje, to była jednak różyczka ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz