piątek, 24 maja 2013

końcówka 10 tygodnia ( a z usg końcówka 11 tygodnia)

Właściwie intuicja podpowiada mi, że to  już od  2-3 dni 11 tydzień no ale... Dziś USG, no jest stres straszny. Od rana zdążyłam już nafukać na A. I dobrze bo powinien ze mną być a nie jak zwykle  jest coś ważniejszego...jakieś 20-lecie Wydziału, jak by nie mógł się zerwać. Norma, zawsze sama sobie pozostawiona.
W pracy też ciekawie, wciągnięto mnie na listę do skontrum, czyli po 2 godziny dziennie w magazynie, na krześle i przewalanie starych zgrzybiałych książek. Powiedziałam szefowej o ciąży to pogratulowała i kazała na siebie uważać. Czy będę brała udział w skontrum, nie wiem. Nie chce iść na zwolnienie, naprawdę nie chce. W domu zwariuje, szczególnie teraz po przeprowadzce w nowym miejscu które wcale mi się nie podoba.

Już po USG.  Myślałam , że dostane zawału, myśli miałam najczarniejsze, na szczęście  na tę chwile wszystko gra. Wrażenie po prostu nie do opisania, kiedy patrzysz  na takie cudo które jest i rozwija się w tobie. Powstrzymywałam wzruszenie.
Tak jak przypuszczałam Usg wykazało, ciąża jest starsza, 10 tydzień i 4 dzień. Termin porodu  z tego badania rozmija się ze wskazanym przez p. gin aż o 9 dni. Ginekolog powiedziała ze 25 grudzień, tu wychodzi 16. Zobaczymy, najważniejsze  żeby z dzieckiem wszystko było ok.

A. był ze mną, tylko z całego tego stresu, a potem wzruszenia nie poprosiłam lekarza, żeby go zawołał:( . Następnym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz