wtorek, 14 maja 2013

9 tydzień

U mnie bez zmian, nudności, nudnościami nudności poganiają aż do nudności. Ciężko jest , najgorzej w pracy.
Dziś robiłam morfologie i inne przesiewowe badania, nie chce mi się już pisać o tym jak to się pacjentów traktuję w zabiegowym, w każdym bądź razie, wyszłam z domu o 6:30 żeby zdążyć na 7:00 na badanie i nie spóźnić się do pracy...niestety do pracy dotarłam na 8:00 bo panie pily kawe, i kazaly cytuje" czytac na drzwiach " że od 7:15 ( na skierowniu mialam  ze od 7:00) Przede mną był facet, poprosiłam  i przepuścił mnie. Czekam. 7:11; 7:14; 7:17....naraz jakas baba włazi i " dziewczynki ja do was, do was, ze sobą".
PANI DOKTOR jakaś - dowiaduje się od faceta. No i zaczelo sie bajczenie, gadanie, śmichy, chichy w końcu wyszła. Poproszono mnie.Od początku  problem, bo jak oznakowac teraz probówkę na grupę krwi, bo przepisy jakies nowe.... trzeba grzebać, szukać kserówek. W efekcie okazuje się, że probówkę trzeba opisać...no ale jak ona zmiesci pesel i godzine na probówce ( ja zielona, niedobrze mi,  myślę zaraz "zejdę"  do tego  zapach kawy,  ale nic siedzę czekam), a  one debatują, że może na plasterku, ale czy się zmieści....
Takim to sposobem do pracy dotarłam  o 8:00.Wyniki za 2 tyg przy wizycie ( o ile nie pomyliły czegoś , bo trzeba było kilka rożnych kodów kreskowych przykleić, a miałm wrażenie , że to dla nich za trudne było).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz